awareness, Change, COMMUNICATION, self-improvement

Coach, Psychoterapeuta czy Psychiatra? Czyli, z czym do kogo?

Dziś edukacyjne, pisałam Wam ostatnio, że jak myślicie o sobie w sposób negatywny i samoocena kuleje to warto szukać pomocy, dziś o tym kto w czym nam może pomóc, czyli z czym do kogo. Było o tym z czym do Life Coacha, a w dzisiejszym tekście o psychoterapii. Czyli po co nam ta terapia?

Wiadomo że wszyscy mamy w życiu jakieś problemy, ludzi bez problemów po prostu nie ma. Każdy sobie jakoś ze swoimi problemami radzi, czasem lepiej a czasem gorzej, mamy swoje sposoby na polepszenie nastroju, sport czy słodycze, czy spotkanie z przyjaciółmi czy jeszcze leki na uspokojenie albo wspomagające sen, albo zakupy, dobry film, czy spacer po lesie. Czasami jednak nasze sposoby stają się niewystarczające i pomagają jedynie krótką chwilę a zaraz potem problem wraca. 

Spójrzmy sobie przykładowo na problemy ze spaniem. Jeśli coś się wydarzyło w Twoim życiu, zaistniała konkretna zewnętrzna przyczyna która wywołała problem z zaśnięciem, może pandemia i lockdown, a może stres w pracy to taka sytuacja jest prawdopodobnie tymczasowa i po kilku dniach powinna się ustabilizować. A co jeśli nie, jeśli już mija 3 tydzień a Ty zasnąć nie możesz? To już należy zacząć się rozglądać za pomocą. Problem ze spaniem to reakcja naszego organizmu, żeby usnąć reakcje i spać dobrze trzeba poznać przyczynę. Przyczyny nie usunie wino czy piwo przed zaśnięciem, ani środki wspomagające sen ogólnodostępne w aptekach, to usunie reakcję, przyczyna zostaje i wylezie nam gdzieś w innej sferze życia. Może w naszej cierpliwości, w relacji, aktywności albo gdzieś bardziej fizycznie, bólem czy chorobą. Minął miesiąc i nadal nie spisz, no to uwaga już mamy obniżoną koncentrację, podenerwowanie, ogólne zmęczenie organizmu, już jesteśmy bardziej podatni na choroby, a nasza pierwotna przyczyna tylko się rozgaszcza w naszym ciele i zajmuje więcej i więcej miejsca. Jeśli jesteś w stanie zidentyfikować i nazwać przyczynę, np wiesz że to stres to można do coacha albo psychoterapeuty (jest oczywiście mnóstwo alternatywnych metod, ale to nie na dziś). Można do psychologa, bo psycholog nam pomoże w zdiagnozowaniu tego co się dzieje i może nam doradzić do kogo się udać z naszym problem, ale z psychologiem nie zaczniemy problemu naprawiać, tu możemy go nazwać, zdiagnozować. A jeśli nasza gonitwa myśli zaburzająca sen trwa tygodniami i nie ma konkretnej zewnętrznej przyczyny, typu nowy szef czy rozstanie w związku, jeśli ta gonitwa myśli doskwiera mimo braku przyczyny to oznacza ze przyczyna jest ze środka, z nas samych, tutaj możemy sobie darować coacha i od razu lecimy na terapię. 

Ja mam raczej niepopularne zdanie na temat terapii, uważam że powinna być obowiązkowa. Według mnie na terapię powinien udać się każdy dorosły człowiek w celu uzupełnienia edukacji i poznania siebie, swoich emocji, poukładania wartości i wewnętrznych konfliktów. Nikt nas nigdy o emocjach nie uczył, a wręcz nam je blokowano, chłopcom nie wolno się było mazać, bo to nie męskie, dziewczynkom nie wolno się było złościć, bo nie wypada. I już na początku większość z nas ma jakieś poblokowane emocje. Wszyscy mamy też w sobie wewnętrzną dyskusję, mamy różne cele, wartości i różne emocje, które często są sprzeczne, terapia jest najlepszym sposobem aby zaprowadzić porządek, nauczyć się słuchać i komunikować z samym sobą. A dlaczego? A dlatego, że my sobie coś myślimy, coś nam nie gra, czy po prostu nie jesteśmy ze sobą i w życiu w pełni szczęśliwi, ale my nie mamy czasu i nie robimy przestrzeni żeby tą wewnętrzną dyskusję przeprowadzić. Wiemy, że coś tam jest, ale wiadomo życie goni, tyle rzeczy do zrobienia i nie dajemy sobie czasu wszystkiego w pełni przemyśleć. Idąc na terapię dajemy sobie tyle dobrego, dajemy sobie czas, tę jedną godzinę w tygodniu tylko dla nas i naszych myśli, dajemy sobie przestrzeń na wygłaszanie tych myśli, i dajemy im głos. W momencie w którym zaczynamy na głos mówić nasze myśli to one nam się zaczynają układać, plus mamy tu jeszcze specjalistę który nas poprowadzi jak się zapętlimy albo lekko zachęci do zajrzenia gdzieś w nas, gdzie sami się czasem nie odważamy zajrzeć. Psychoterapeutka/a to dla mnie taki mediator naszych wewnętrznych głosów i konfliktów. A czasami usłyszenie naszych myśli wypowiedzianych na głos to już rozwiązanie problemu, wierzcie mi nazwanie czegoś, napisanie czy wypowiedzenie często powoduje, że problem znika. Macie tak czasem że coś się stanie, niby nic wielkiego, ale ktoś was wkurzy i jest taka mała uraza, taka drażniąca ranka. No i co się dzieje jak komuś powiecie, że was coś dotknęło, bo mi to po prostu wtedy znika z pola widzenia, powiedziałam na głos, wyszło na zewnątrz i poszło w siną dal. Nie ma urazy, nie ma rozdrażnienia. 

Jest jednak sporo blokad przed terapia, najczęstsza chyba to, że ktoś bliski uzna mnie za wariatkę/wariata. Jeśli to jest Twoja obawa, to ja mam na to szybką odpowiedź. Czy Ty sama/sam uznasz za wariatkę/wariata kogoś z Twoich bliskich kto chodzi na terapię? Czy jeśli Twoje dziecko będzie potrzebowało pomocy psychologicznej, to je do psychoterapeuty albo psychiatry zabierzesz? I czy ważniejsze jest to żebyś Ty czuła/czuł się lepiej, czy to co sobie ktoś pomyśli?

Wszyscy po terapii wiedzą, że  z ludźmi po terapii się lepiej gada, po prostu umieją się komunikować w dojrzały sposób, bez emocjonalnej manipulacji. Po terapii przestajemy się komunikować ze światem naszym rozwydrzonym wewnętrznym dzieckiem a zaczynamy dorosłym i świadomym sobą. Zaczynamy też dostrzegać schematy reakcji naszych bliskich, nie dajemy się już ściągać w dół, nie jesteśmy tak łatwo podatni na wpływ innych, bo lepiej poznajemy siebie.A jeśli jeszcze Cię nie przekonałam, że na terapię warto zawsze, to poniżej lista z czym na terapię się wybieramy. 

Tu przypomniała mi się moja cudowna znajoma, która całe życie bała się pająków. Panicznie bała się pająków, tak że jak był pająk w pomieszczeniu to nie mogła do niego wejść. I żyła sobie z tym swoim strachem, jakoś sobie radząc, aż do czasu pierwszej ciąży. Cudowna kobieta, bardzo rozsądna i inteligentna, ona wiedziała, że jeśli nic z tym strachem nie zrobi to przekaże go dziecku, po prostu nauczy przez przykład. Jest pająk, potem panika i strach, dziecko się od mamy naturalnie uczy że jest jakieś niebezpieczeństwo. Tu motywacją do zakończenia panicznego strachu było nie przekazanie go. I bardzo często tak jest, że przez wiele lat nie ruszamy naszych smutków, strachów, złości bo jakoś nauczyliśmy się z tym żyć, a dopiero bierzemy się za siebie dla naszych bliskich i dzieci, żeby nie przekazywać tego dalej. Jeśli macie dzieci i to na was działa to do roboty, bardzo dobra motywacja. I uwierzcie mi jest duża szansa, że dzięki waszej terapii, one nie będą musiały iść. A tak na prawdę to nie tylko dla dzieci trzeba się zająć sobą. Dla siebie trzeba się zająć sobą, żeby w pełni korzystać z życia, a nie tylko sobie jakoś radzić. Życie nie jest po to żeby sobie jakoś radzić, ale po to żeby go w pełni doświadczać, na maksa. I tak jak ta moja znajoma pozbyć się ograniczającego panicznego strachu, bo nie ważne czy to było dla dziecka czy nie, ale jej jakość życia poprawiła się kiedy ostatecznie się zmierzyła z tym co jej doskwierało.

Nasze strachy, smutki, przekonania, nasze sposoby myślenia przekazywane są z pokolenia na pokolenie, my je wzięliśmy od rodziców oni od dziadków i tak dalej. I tak jak lat temu 40 czy 50 ciężko było o terapię, tak dziś mamy tego pełno, na każdym rogu ulicy czy online, nieskończona ilośc nurtów, warto  z tego skorzystać. Poszukać jakiejś fajnej osoby, która NAM będzie pasowa, z którą będziemy MY się czuli dobrze i sobie pochodzić, pogadać o sobie samym. A, ale nie za dobrze, terapeutka/a powinien sprawiać, że czujemy się bezpiecznie ale też za lekko być nie może, musi nas czasem trochę za język pociągnąć i zaprowadzić w nieprzyjemne zakamarki naszego życia, więc jak jest za przyjemnie na terapii to też nie ma roboty. Szukamy kogoś kto nam pasuje, odpowiada ale też prowadzi, ale taki dobry, rozumiejący ale wymagający nauczyciel.

Poniżej lista rzeczy, których jeśli doświadczyliśmy w domu rodzinnym to warto się z nimi rozprawić na terapii:

  • Emocjonalne zaniedbanie, nadużycie emocjonalne (np. umniejszanie, dokuczanie, groźby słowne), np takie – Ja, przez Ciebie do grobu pójdę. I co Ty tam wiesz, gówniarz jesteś.
  • Przemoc fizyczna, molestowanie lub nadużycie seksualne, ale także kary fizyczne, klapsy.
  • Doświadczenie bycia niezauważonym i niewysłuchanym, czyli słynne: Dzieci i ryby głosu nie mają. A czasem po prostu zapracowani, zajęci bardzo rodzice, którzy nie mieli dla nas wystarczająco czasu.
  • Mówienie przez rodziców, opiekunów pośrednio lub bezpośrednio, że nie powinnismy doświadczać pewnych emocji – Dziewczynki się nie złoszczą, a chłopaki nie płaczą, albo co Ty taka wrażliwa jesteś.
  • Posiadanie rodzica, opiekuna skupionego na tym jak jest postrzegany na zewnątrz, czyli: A co ludzie powiedzą, albo takie życie na pokaz.
  • Posiadanie rodzica, opiekuna, który nie potrafi panować nad swoimi emocjami, wrzeszczy, przeklina, czy wpada w rozpacz, albo wychodzi i trzaska drzwiami.
  • Posiadanie rodzica, opiekuna, który nie potrafi stawiać granic, nie dba o siebie i swoje potrzeby, poświęca się i umęcza. – Tyle się dla Was staram a Wy nic nie doceniacie.
  • W rodzinach gdzie było rodzeństwo i więcej dzieci, traktowanie dzieci inaczej, lepiej lub gorzej od brata czy siostry, nawet takie, Tobie to nic nie wychodzi, nie mogłabyś się bardziej postarać tak jak …. 

I pewnie jest tego dużo więcej, tu tylko kilka. Jeśli czegoś z tej listy doświadczyłeś, albo sam/a jesteś winny/a któregoś z zachowań w stosunku do swoich dzieci czy bliskich, to czas na refleksję, zmianę i pracę nad sobą, na początek najłatwiej z terapeutą. Może to nie rodzic, ale brat czy siostra tak się zachowywali, a może właśnie tak zachowuje się Twój mąż czy żona. Nie ważne po której stronie jesteś czy jesteś odbiorcą tych zachowań czy sam się tak zachowujesz, od tego właśnie jest terapia, dla każdej ze stron, żeby takie rzeczy przepracować. I nikt tu nie jest winny, tu nie chodzi o szukanie gdzie leży wina, ale wzięcie odpowiedzialności za siebie, swoje zachowanie i swoje życie. Tak naprawdę, nie ważne jest co się stało i kto jest winny, ważne co Ty z tym zrobisz, czy będziesz z tym żyć i nieść to dalej, czy zakończysz i pożegnasz, biorąc odpowiedzialność za siebie i swoją przyszłość.

Jest też cała terapia uzależnień, ale o tym nie dziś. I trochę jest tak, że uzależnienie to najczęściej efekt powyższych doświadczeń i traum. To sposób reakcji a ja Wam dziś chciałam pokazać troszeczkę gdzie mogą być przyczyny. Często jest tak, że mieliśmy fajny dom, i fajnych starających się jak tylko mogą rodziców, a jednak oni też mieli swoje wychowanie i swoje dzieciństwo, też doświadczyli różnych, często większych traum i w jakiejś części nieintencjonalnie przekazali je nam. A my możemy zamknąć to koło i nie przekazywać tego dalej, traumy pokoleń możemy zakończyć na sobie, zaczynając od dziś.

Powodzenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s