awareness, Change, COMMUNICATION, self-improvement, SPEAKING

O mówieniu. Komunikacja a rozwój osobisty.

Mam dziś ważny temat, który na różnym poziomie dotyczy każdego z nas. Chodzi o mówienie głośno swojej prawdy, o umiejętność mówienia zawsze jak coś nam nie pasuje, o mówieniu – nie i asertywność, o stawianie granic, i chronieniu siebie i swojego dobra swoim własnym głosem. I dla tych wszystkich którzy jeszcze nie mogą i jakoś nie mają wewnętrznej siły, wyjść i mówić dokładnie to co myślą, a bo co inni powiedzą, a bo ja nie mam na to dowodów, bo mnie odrzucą, wyśmieją, wytkną palcami itd.

Dlaczego właśnie dziś o tym? Wszystkie moje ostatnie konsultacje na pisanie afirmacji dotykały tematu mówienia, na różnych poziomach, od stawiania granic, przez poczucie bycia nie słuchanym, ignorowanym i osobiste sytuacje ze związków w których ludzie wybierają nie mówić o swoich potrzebach ze strachu przed odrzuceniem, aż po wyjście w pełni ze swoją prawdą do ludzi. Wygląda na to że problem na jakimś poziomie dotyczy nas wszystkich. Ja się też z nim zmagałam i nadal trochę zmagam, mam taka autocenzurę kiedy piszę, żeby nie powiedzieć może wszystkiego na 200%, że niektóre rzeczy może są zbyt osobiste, a z drugiej strony wiem już dobrze, że im bardziej prawdziwie, głęboko i im bardziej osobiście tym więcej reagujecie, tym więcej komentarzy i prywatnych wiadomości, i mimo tego że już wiem, to te drobne wątpliwości nadal są. Ja sobie podjęłam decyzje, że jadę bez trzymanki, mimo wątpliwości, tak jak mi w duszy gra i co mi serce mówi, a cokolwiek przyjdzie to ja sobie z tym na pewno poradzę. A co ma głos do pisania, no tyle, że to dokładnie to samo, chodzi o komunikację i prezentowanie na zewnątrz tego co w sercu, aż do publicznego obnażania własnej duszy. I tak jak z głosem i mówieniem, pisanie o tym co dla nas ważne to decyzja i wybór.

Jak to jest z tym naszym głosem?

Na początek może skąd te nasze problemy. Rozwój głosu w sensie psychologicznym, czy bardziej z perspektywy duchowej rozwój naszej czakry gardła, przypada na okres od 7 do 12 roku życia. I prawdopodobnie większość z nas słyszała w tym czasie teksty: A co Ty tam wiesz, dziecko jesteś. Dzieci i ryby głosu nie mają. Już ja wiem lepiej, co dla Ciebie dobre. Nie dyskutuj. Cicho bądź. Słuchaj starszych. Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Czego się drzesz, nienormalny jesteś. Co sobie ludzie pomyślą. Masz być grzeczny i mnie słuchać. Nie zawracaj mi głowy. Wstydź się. – I tak dalej, sporo tego jest, i nic się na to nie poradzi. Tak się kiedyś do dzieci mówiło i czasu nam nie cofną. Nie chodzi też o to żeby teraz obwiniać rodziców za to jak było, bo oni mogą zacząć obwiniać swoich a tamci swoich i nigdzie z tym nie dojdziemy. Było co było, było i już, a teraz już tego nie ma i my jesteśmy odpowiedzialni za siebie i nasz głos. Możemy dać sobie prawo do mówienia głośno swojej prawdy od teraz, zupełnie niezależnie od przeszłości. I oczywiście, to nie są jedyne powody, czasem w domu było super, ale w szkole nie było miejsca na ekspresję, i dalej szerzej w społeczeństwie. Dzieci się uciszało i nadal często ucisza, wtedy kiedy głos i umiejętności komunikacyjne się tworzą.

Głos jest nam potrzebny do wszelkiej komunikacji, od naszych potrzeb, przez granice, po wyraźny sprzeciw kiedy np. jesteśmy atakowani. Głos jest też powiązany z naszą kreatywną stroną i w szerszym ujęciu odpowiada za prezentowanie tego co w środku czujemy, nie tylko mówiąc, ale też tworząc. Głos to nasza tożsamość twórcza i kreatywna. Czasem nasze problemy z głosem objawiają się w nieumiejętności i niechęci do słuchania innych, braku skupienia i cierpliwości, na narzucaniu swojego zdania innym. A czasem jest to lęk przed mówieniem, nieśmiałość, mówienie cicho czy nawet jąkanie.

W praktyce, po co nam ten głos i mówienie swojej prawdy. Przede wszystkim umiejętność mówienia prawdziwie tego co czujemy, jak się czujemy jest niezwykle ważna w związkach i relacjach. Ja nawet uważam, że każde ukrycie naszej prawdy i niedopowiedzenie to kierunek w stronę rozstania, albo problemów. Jeśli naprawdę jest coś co jest dla nas ważne a wybieramy tego nie powiedzieć, to nie ma komunikacji, tworzymy sobie w ten sposób przestrzeń oddzielania się od naszego partnera czy partnerki. Im większa przestrzeń braku komunikacji, tym dalej i dalej jesteśmy od siebie. Komunikacja i mówienie, rozmawianie to łączenie ludzi, brak komunikacji to oddzielanie. Gdy nie ma komunikacji zaczynamy czuć się nierozumiani, wyobcowani, oddzielni. Jeśli my nie mówimy na głos swojej prawdy, nie komunikujemy, to czujemy się źle w związku, robimy to sobie sami. Często te drobne decyzje aby czegoś nie powiedzieć, co jest ważne, wracają jak bumerang z dziesięciokrotna siłą. Znacie te awantury z niczego, bo na przykład jest nie pozmywane, tam jest najczęściej kumulacja niewypowiedzianych słów z tygodni czy miesięcy, niezaopiekowanych potrzeb i tak nam się wylewa któregoś dnia, że Ty mnie wcale nie słuchasz i nie rozumiesz i do tego nie kochasz. Ważne jest żeby to co dla nas istotne wyrażać głośno, przecież te dyskusje zazwyczaj już się toczą wewnątrz naszej głowy a potem stop i decyzja, nie mówię.

Nie mówię, to nie jest dobra decyzja. Nie mówię oznacza nie dbam o siebie i swoje potrzeby, nie mówię oznacza, że to co ja czuję jest nie ważne. Nie mówimy, bo kogoś zasmucimy, zdenerwujemy, bo i tak nas nie nikt nie słucha, bo nie chcemy nikogo urazić. I tak nie powiemy, że nie chcemy do cioci na imieniny, bo nie chcemy i już, i cały weekend w kiepskim nastroju, bo robimy coś na co nie mamy ochoty. A bo ciocia nie zrozumie i się obrazi. A ja się pytam i co z tego. Kto jest ważniejszy Ty czy ciocia? Za czyje samopoczucie Ty odpowiadasz, czy Twoją odpowiedzialnością jest to, żeby cioci było przyjemnie. Absolutnie nie, Twoją odpowiedzialnością jest dbać o siebie, o swoje samopoczucie i o swój czas. Komunikacja to wyzwanie, mamy poczucie winy jak odmawiamy komuś komu na czymś zależy, ale poczucie winy, że nie zadbaliśmy o swoje potrzeby występuje już rzadziej. Może to trochę wynika z tego że nie nauczyliśmy się dobrej komunikacji, komunikacji bez przemocy i jesteśmy gdzieś pomiędzy unikaniem, kłamaniem albo wykrzyczeniem tego co ważne, jak już nie możemy czegoś dłużej znieść. A można mówić spokojnie i łagodnie ale też stanowczo i ze zrozumieniem drugiego człowieka. Droga ciociu, bardzo mi przykro nie przyjdziemy na imieniny, bo naprawdę nie możemy w tym tygodniu. I kropka, nie trzeba się tłumaczyć, czy ciocia zrozumienie czy nie to też nie nasza sprawa, nie trzeba kłamać i wymyślać, że tyle roboty i nowe zlecenia i nie ma jak. Po prostu, nie przyjdę i już. Wybieram spędzić swój czas jak chce, ja decyduję, i ja mówię głośno tak jak jest. Wiecie jak jest lekko dać sobie prawo do mówienia swojej prawdy, dokładnie tak jak jest, bez uników, zakłamań, czy przymilania się. No tak po prostu jest, czasem każdy z nas na coś nie ma ochoty i jest to absolutnie normalne i zwyczajne.

Głos w stawianiu granic, a co jeśli ciocia wszystko wie lepiej, wpada na herbatki bez zapowiedzi i jeszcze nam mówi jak dziecko wychowywać, albo że czas na dziecko, albo że ten partner to zły wybór albo cokolwiek innego co ciocia wie lepiej. Na początek Ty i tylko Ty wiesz co jest dla Ciebie najlepsze, wszystkie nasze odpowiedzi są w środku w nas, my znamy siebie, swoje wymagania i potrzeby, nie ciocia, nie mama, nie przyjaciele. My sami, i oczywiście możemy posłuchać innych, warto słuchać i znać opinie i perspektywę innych, często możemy się czegoś dowiedzieć, ale pamiętajmy o sobie i słuchaniu naszego wewnętrznego głosu. A z ciocią, to samo, nie udajemy że nas nie ma w domu, nie zmuszamy się do słuchania i wytrzymywania kogoś kto narusza nasze granice, aż do momentu kiedy nastąpi wewnętrzny wybuch. Tylko z szacunkiem i zrozumieniem, na pewno ciocia ma swoje powody i problemy, żeby robić to co robi, także postarajmy się zrozumieć i z empatią i stanowczością wyznaczyć granice. Tak samo jak nie odpowiadają nam czyjeś żarty, mówimy. Tak samo jak kierowca prowadzi za szybko a my się czujemy niekomfortowo, mówimy. Tak samo jak współpracownicy delegują na nas, nie naszą, dodatkową robotę, mówimy. Tak samo jak ktoś dzwoni z plotkami na inną osobę a nam to przeszkadza, mówimy. Mówimy, stawiamy granice, i chronimy siebie. Po to jest nasz głos aby chronić nas przed stresem, nieprzyjemnościami i złym samopoczuciem i uwierzcie mi wszystko da się powiedzieć ze zrozumieniem, łagodnie ale stanowczo, a jeśli ktoś nadal mimo to czuje się urażony, to nie mamy na to wpływu.

Na dziś koniec, część druga wkrótce, będzie o głosie i emocjach, o głosie w rozwoju duchowym. I o tym jak można pracować nad daniem sobie prawa do głosu i wyrażania siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s