awareness, motivation, self-improvement

Kiedy świat na zewnątrz nas dotyka.

Napiszę Wam dziś trochę bardziej praktycznie, bo właśnie wczoraj mnie dopadło i dotknęło to co w świecie zewnętrznym wpływając na to jak się czuje.

W Malezji mamy 6 tydzień bardzo radykalnego lockdown, a w ten weekend wprowadzono kolejne obostrzenia i moja energia wczoraj poszła w dół, podłamałam się trochę. Nasze możliwości i wolność tutaj jest bardzo ograniczona, ja się czuję momentami jak w więzieniu pod palmą. Nie wolno się oddalać od domu na więcej niż 10km, w samochodzie może być tylko 1 osoba, wcześniej były 2, nie można przekraczać granic stanowych, od początku pandemii wyjechać z kraju niby można ale teoretycznie tylko, bo o powrót trzeba się ubiegać i pozwolenie wjazdu nie jest oczywiste nawet dla posiadających wizy, czyli realnie jeśli wyjedziemy możemy nie móc wrócić do własnego domu. Do kraju nie mogą wjechać turyści od marca 2020, mamy nie widziałam 1,5 roku, taty 2 lata, oni widzieli wnuczkę jak miała 3 lata ostatnio, a ona będzie miała teraz 5 urodziny. Otwarte są jedynie sklepy spożywcze i apteki, restauracje działają tylko na wynos i nic poza tym nie działa, urzędy, fryzjerzy, centra handlowe, szkoły, zamknięte są place zabaw i sklepy alkoholowe (Nie martwcie się jest wino i piwo w spożywczych sklepach ;). Do sklepu nie można pójść z dzieckiem poniżej 11 lat, właściwie dzieci nic nie mogą, można wychodzić jedynie po zakupy i tylko jedna osoba z domu. Nie można się spotykać i odwiedzać. Żadnych sportów, basenów, na hiking nie można, do dżungli nie można, do rzeki czy morza nie można, i nawet na rowerze nie można pojeździć. To co można to jogging w okolicy miejsca zamieszkania i z zachowaniem odległości od innych ludzi, to jedyna aktywność na która nam jeszcze pozwalają. Szpitale są przepełnione, operacje potrafią odbywać się na podłodze a Malezyjczycy wywieszają białe flagi z okien jako wołanie o pomoc. Biała flaga oznacza, że już sobie nie radzą i że nie ma co jeść. No i w ten weekend docisnęli bardziej, zasieki, godzina policyjna, zamykane drogi, na hikingu policja, przy wjeździe na osiedle policja, w moim osiedlowym parku policja a ławki owinęli nam taśmą wiec siadać też nie można. Dużo tego, nazbyt dużo, nazbyt ciężko i nazbyt długo. Nie chcę dyskutować o sensie wprowadzania stanów nadzwyczajnych i restrykcji, czy racjonalności tych rozwiązań. Chcę tylko pokazać jak jest, bo jest to jedna z tych sytuacji w życiu gdzie nie mamy wpływu na nic. Nie zmienię tego co się dzieje w Malezji, taka jest teraz nasza rzeczywistość, jedyne na co mam wpływ to co ja z tym zrobię.

Jesteśmy w mieszkaniu w 5 osób, każdy ma pracę, szkołę, obowiązki i potrzeby, nawet mamy przedszkole online. Internet często tego nie wytrzymuje i każdemu czasem ciężej, ale generalnie jakoś sobie radzimy, z uważnością i akceptacją, pieczemy, gotujemy, oglądamy filmy, głaszczemy koty, wychodzimy codziennie naginając zasady i wykorzystując luki. Ja na przykład robię sobie przejażdżki na skuterze elektrycznym z głośną, pozytywną muzyka, skutery nie są zakazane wiec jeżdżę w kółko i cieszę się jak dziecko. Nie można na rowerze i można tylko do sklepu, czyli można na skuterze do sklepu, na rolkach, deskorolce albo pieszo, takie nasze polskie obchodzenie zasad dookoła, to na szczęście mam we krwi. Planujemy też wyjazd stąd na stałe, i powrót do europy, już czas zakończyć malezyjską przygodę. Na prawdę udaje nam się utrzymać pozytywne, radosne nastawienie przez większość czasu, no ale wczoraj i mnie dopadło.

Na początek jak mnie dopada jak wczoraj, jak już jest za dużo to o tym mówię w domu. Nazywam to, czasem się muszę najpierw wygadać swojemu partnerowi. A jak nie słucha to daje znać że to dla mnie ważne i że muszę porozmawiać. I tu od razu uwaga i ważna rzecz, dobrze jest mieć to omówione wcześniej, mój partner wie, że ja jestem hiper wrażliwa i jak muszę pogadać to znaczy że muszę i trzeba wysłuchać, ale wie też i to też mamy ustalone że nie trzeba radzić, rozwiązywać żadnych problemów, nic nie trzeba robić tylko wysłuchać, że właśnie mi trochę gorzej czy nawet bardzo źle. Jeśli nie mogłabym porozmawiać z nim to byłby telefon do przyjaciółki, czy do mamy, czy też napisanie wszystkiego co mi doskwiera, chodzi o to żeby to wyszło na zewnątrz. Jak się coś trudnego powie na głos to od razu jakoś trochę łatwiej. No i jesteśmy w tym wtedy jakby razem. W takich momentach od razu unikam telefonu, wiadomości, newsów i komentarzy na facebook, muszę się odciąć od tego co mnie próbuje ciągnąć w dół. W zamian jest pozytywny film i czekolada i wino i podjadanie w środku nocy, spanie z kotami i po prostu czas na wszelkie przyjemności. Od jakiegoś czasu wstaje o 5 rano, medytuje, potem pisze, potem śniadanie, praca, jogging albo przejażdżka, a po pracy zabawa z młodą i joga. Wczoraj poczułam się gorzej więc dałam sobie dzień wolny, nie wstałam rano, nie pobiegałam dziś bo mi się po prostu, po ludzku dziś nie chce, odpuściłam sobie, mam czas, odpoczywam. I skupiam się na tym na co mam wpływ, co mogę zrobić, mogę zrobić jakiś kolejny krok w stronę wyjazdu, np sprzedać rzeczy których nie zabieramy albo puścić wodze fantazji, i wymyślać co zrobimy pierwsze po przyjeździe do Europy. Dziś wyspana i zaopiekowana mam już swoją dobrą energię, a teraz jak napisałam to zrobiło się jeszcze lepiej i lżej. Po lunchu czeka przejażdżka na skuterze a kolację zjemy na balkonie, bo można. Można popatrzeć w słońce, na niebo, na piękne zachody, przypomnieć sobie o wdzięczności za wszystko, bo jesteśmy zdrowi, mamy siebie, mamy pracę a ta sytuacja jest tymczasowa i się zmieni. Jeszcze w ramach symbolicznego protestu założyłam kokardę na otaśmowaną ławkę, moje wrodzone obywatelskie nieposłuszeństwo nie pozwoliło mi zostać obojętną. Wygląda jak prezent i może ktoś się jeszcze uśmiechnie na ten widok tak jak uśmiecham się teraz ja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s