Parenting, self-improvement

Uważaj co mówisz, czyli trochę o rodzicielstwie.

Na początek mam pytanie, jak się czujesz drogi czytelniku z takim – uważaj co mówisz, bo mnie od razu odpycha. Mam wewnętrzny bunt, bo nikt mi nie będzie mówił co mam robić czy mówić. Nikt mi nie będzie mówił co powinnam i co muszę a czego nie mogę. Jak tylko słyszę coś w stylu – Ty to powinnaś, to przestaje słuchać i zaczynam się głupio uśmiechać, dyskutować z kimś kto wie lepiej co ja powinnam też nie będę. Uważaj co mówisz, brzmi jak pogrożenie palcem, i budzi sprzeciw a jednak tak sobie pozwolę zacząć ten tekst, tylko po to żeby pokazać że słowa niosą ze sobą emocje i energię uczuć które za nimi stoją. I jest jeden ogromnie ważny obszar naszego życia w którym nieustannie mówimy co ktoś musi, nie musi, powinien a czego nie może. Rodzicielstwo i wychowanie dzieci wymaga on nas tego mówienia, korygowania, tłumaczenia i proszenia, które jest właściwie nieustanne, zaczyna się jak dzieci jeszcze nie mówią a kończy jak już nie słuchają.

Do rzeczy, na początek na tapetę bierzemy odruchowe, pełne miłości i troski słówko – uważaj. Wybrałam to słowo z kilku przyczyn, przede wszystkim wydaje mi się być powtarzanym nagminnie  i powtarzanym w dobrej wierze ale niosącym strach, że coś się dziecku stanie, że upadnie, że się pośliźnie, przewróci itd. Uważaj bo ślisko, uważaj nie tak szybko, wysoko, daleko, głęboko. Ile razy słyszeliście w swoim dzieciństwie – uważaj? I tak jak moje początkowe – uważaj co mówisz, niesie ze sobą i wywołuje pewne uczucia i energię, tak samo działa uważaj.

Teoretycznie wyrażamy troskę, jest to element naszej opiekuńczości i miłości, a energetycznie czujemy i przekazujemy strach. Uważaj wypowiadamy kiedy widzimy jakieś niebezpieczeństwo, potencjalne zagrożenie. Dzieci się bawią, są skupione na zabawie jak nikt inny później już w życiu nie potrafi, 200 procent są w tym właśnie momencie i zupełnie nie myślą co jest na około albo co może nastąpić za chwilę, dzieci są absolutnie tu i teraz, mindfulness masters. A my im z tym naszym uważaj, ze strachem przed światem i z niebezpieczeństwem w zabawie, i z brakiem zaufania do nich samych. Dzieci, na szczęście, z reguły nas nie słuchają i po jakimś rzuconym lekko – dobrze mamo/tato i tak idą i robią swoje.

Niestety przez lata takie powtarzane ciągle uważaj, może wejść pod skórę. I z czasem to uczucie, że to i tamto jest niebezpieczne zostaje w nas i zabieramy je w dorosłość. A gdyby tak zamiast strachu spróbować świadomie przekazywać uczucie zaufania, mówić ślisko jest skup się teraz, skoncentruj się. Mówić tu jest całkiem stromo, ale dasz radę, spróbujemy razem. Staram się mówić jak jest a potem prosić – skup się, wymagało to wcześniejszej rozmowy o tym czym skupienie uwagi właściwie jest, ale przekaz z założenia jest taki, że tak istnieje jakieś drobne niebezpieczeństwo, ale jeśli tylko skupisz uwagę i będziesz o tym pamiętać to ufam, że nic ci się nie stanie. Czasem można też nic nie mówić tylko być blisko i obserwować co będzie.

 Świadomośc tego co dzieciom przekazujemy jest niezwykle ważna, kreujemy tych małych ludzi na nasze podobieństwo, wgrywamy im naszą wizję świata. W czasie pandemii wgraliśmy sobie trochę strach, ciekawi mnie bardzo jakie będą tego dalekosiężne konsekwencje. Jeśli macie jakieś sposoby i odkrycia, jak zastąpić powtarzane i wgrywane dzieciom nieświadomie slogany i frazesy, dajcie znać w komentarzach. Co mówicie? Co działa? 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s